Moje śniadania zaczynają być coraz bardziej prostsze. Budzę się w okolicach 9, wykonuję poranną toaletę, schodzę do kuchni zrobić śniadanie... czyli przygotowuję się do nadchodzącego roku szkolnego.
Za oknem deszcz, więc nie posiliłam się na balkonie. Szkoda. Naprawdę szkoda. Żal mi tych wakacji, bo były udane, mimo wszystko. Ostatnie wakacje. Teraz tylko ostatnie osiem miesięcy szkoły.
Dzisiaj na śniadanie ukochana kasza kukurydziana ugotowana na mleku sojowym. Smakuje zupełnie inaczej niż na wodzie. A do tego brzoskwinia, żurawina, orzechy laskowe, kandyzowany kokos, kandyzowany aloes, mieszanka ziarenek Euforia i przepyszna czekolada z Biedronki, która jest przepyszna i w dodatku wegańska. Czasami można sobie pozwolić. ;)
Miłego dnia.