Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 czerwca 2014

#1 Wymądrzenia: Owsianka na wodzie - czemu nie?

Zdjęcie mające nijaki związek z tematem, ale wklejam, bo wklejam

  Wiecie, że uwielbiam czytać Wasze komentarze? To dobrze.
Niejednokrotnie dowiedziałam się od Was wielu ciekawych rzeczy. Moim numerem jeden wśród Waszych niezawodnych porad to gotowanie owsianki z jajkiem! Nie wyobrażam sobie jeść inaczej. Z miejsca pozdrawiam osobę, która mi to poleciła(przepraszam, że nie pamiętam, wybaczcie!).

 W komentarzach często pytacie mnie o moją owsiankę na wodzie. Uwierzcie mi, że jest jadalna i jest pyszna. Ja wciąż żyję i czuję się świetnie.
Do rzeczy.
Moja owsianka gotowana tylko na wodzie nie wynika wcale ze wstrętu do nabiału – wręcz przeciwnie. Nabiał kocham i nie wyobrażam sobie nie zjeść jogurtu naturalnego albo jajka, a co dopiero odmówić sobie kremu czekolada-chilli, który robię na bazie serka Bieluch!
Z weganizmem mam tyle wspólnego, co żaba z baletem, także możecie być spokojni!
 Zacznę od początku. Sprawa wyglądała dosyć skomplikowanie. Przyznam się bez bicia, że kiedyś nie zwracałam uwagi na to, co jem. Mój dzień zaczynał się od kanapek i też się nimi kończył. Pewnego dnia zaczęłam jeść owsiankę. Ale nie tak piękną, artystyczną owsiankę. Właściwie to były byle-jakie-płatki-owsiane pływające w byle-jakim-gorącym-mlekiem. Takie byle-jakie-śniadanie robiła mi mama i wspominam je gorzej niż kanapki.

Kawa z mlekiem roślinnym nie smakuje tak, jak z tym krowim
 Wiem, że odbiegam od tematu, więc nie będę Was już trzymać w niepewności.
Wielkiego wow nie będzie. Myślę, że każdy kiedyś dochodzi do wniosku, że to, co wkłada do ust ma bardzo ważne znaczenie. Tak było i ze mną. Trafiłam na blogi śniadaniowe, które mnie wiele nauczyły(tak, ja też chcę wiele osób nauczyć czegoś, ha!). Zaczęło się od śniadań, które zaczęłam modyfikować na swój sposób, a z czasem zaczęłam cały jadłospis zmieniać. Każdego dnia się uczę i każdego dnia coś dodaje, coś odkładam. Tak było z mlekiem.
Prawdą jest, że mleko(takie ze sklepowej półki) nie ma żadnych wartości. Owszem, smak ma i to wpływa bezpośrednio na owsiankę, ale… coś za coś. W telewizji ktoś kiedyś powiedział, że odtłuszczone mleko to syf. Nie wiem na ile to prawda, ale ja wzięłam to do siebie. Tak jest z większością produktów, niestety, ale nie stać mnie na dietę 100% organiczną, a jeśli byłoby mnie stać to… bez przesady, nie popadajmy w paranoję.
Jednak mleko odstawiłam. Owsiankę gotuję na wodzie i się przyzwyczaiłam. Dla mnie jest nawet lepsza. Od czasu do czasu kupuję mleko sojowe albo ryżowe, jednak nie mam wielkiego wow na tego typu produkty. Nie mam uczulenia na laktozę, a coraz częściej zauważam, że wiele osób odstawia nabiał, bo wymyśla sobie uczulenie. Nie wnikam, może to prawda. Ja odstawiłam tylko mleko. Jednak jeśli mam okazję to chętnie wypijam takie prosto od krowy, które nie ma sobie równych! Zdecydowanie.
 Właściwie na to pytanie mogłabym odpowiedzieć w jednym zdaniu, ale… lubię się pomądrzyć czasami.


Mam nadzieję, że wpis ,,zaspokoił” Waszą ciekawość :)

OGŁOSZENIA: Jak macie pytania to możecie śmiało zadawać tu: http://ask.fm/larandil