niedziela, 31 sierpnia 2014
Surowa gryczanka czeko-śliwka-banan
W ostatni dzień wakacji zajadam się surową gryczanką (biała kasza gryczana, łyżka kakao, banan, śliwka, siemię lniane i kandyzowane mango).
Najlepiej.
piątek, 29 sierpnia 2014
Ciasto marchewkowe w miseczce - krem
![]() |
| Krem a'la ciasto marchewkowe z płatków owsianych i gryczanych, podany z borówkami, słupkami migdałów, surowymi orzechami ziemnymi i suszoną gruszką |
Dzień dobry!
Kto lubi ciasto marchewkowe?
Ja pierwszy raz spróbowałam wiosną tego roku i oczarowało mnie! Pyszne, delikatne, idealne na jesienne wieczory.
Lato się już kończy, zbliża się jesień i przypomniało mi się to ciasto. Pomyślałam, że fajnie byłoby odtworzyć ten smak. Najlepiej ekspresowo. No i się udało. Kolejny przysmak, który posmakuje każdemu.
Bazę zrobiłam z połączenia płatków owsianych i gryczanych, ale śmiało można użyć kaszy jaglanej, gryczanej, cokolwiek! Najważniejsza jest tu marchewka(i jej nieszczęsne tarcie) i przyprawy - cynamon i kardamon.
Następnym razem wypróbuję wersję surową - z białą kaszą gryczaną.
Składniki:
pół szklanki płatków owsianych
pół szklanki płatków gryczanych
łyżeczka cukru
marchewka
łyżeczka cynamonu
pół łyżeczki kardamonu
Tak jak zawsze. Płatki zagotować w wodzie, posłodzić, przyprawić, dodać startą marchewkę. Gotować kilka minut.
Ja podałam z borówkami, surowymi orzechami ziemnymi, suszoną gruszką, słupkami migdałów, a całość polałam ,,domowym" miodem*.
*Wiem, że weganie nie jedzą miodu. Moja dieta roślinna dopiero raczkuje i stopniowo wykluczam produkty odzwierzęce. Spokojnie.
Ostatni piątek wakacji. Pytania tutaj.
środa, 27 sierpnia 2014
Kasza kukurydziana
Na szybko, na ciepło, najlepiej. Uwielbiam takie śniadania.
Kasza kukurydziana z nektarynką, bananem, siemieniem lnianym, orzechami laskowymi i rodzynkami.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Wegańskie kakaowe pancakes
Witajcie!
To ostatni poniedziałek wakacji, dlatego z tej okazji przygotowałam sobie na śniadanie prawdziwe slow food. Czemu nie?
Odkąd jestem na diecie roślinnej tęsknie za naleśnikami. Prawdziwymi naleśnikami, które robi moja Mama. Z jajek i mleka. Od tamtej pory szukałam idealnego przepisu na naleśniki. Próbowałam różnych sposób, ale z moim talentem do smażenia... prezentowały się kiepsko. Aż wczoraj na puszka.pl wyczytałam o mące sojowej. Ok, mąkę mam, mogę spróbować.
Są pyszne, puszyste, mało słodkie. Idealne. Kakaowe wyszły z przypadku, ponieważ w lodówce miałam tylko mleko czekoladowe. Ale wyszły świetne! W dodatku przygotowałam sobie ciepły sos truskawkowy - małe wspomnienie odchodzącego lata. Myślę, że będą smakowały wszystkim.
Ja zrobiłam z nich placuszki a'la pancakes na próbę, bo bałam się smażyć duże naleśniki. Polecam i Wam ten sposób.
Pyszne, wegańskie, kakaowe pancakes z brzoskwinią, bananem i ciepłym sosem truskawkowym
z dedykacją dla nowej czytelniczki - mojej Mamy
Składniki:
pół szklanki mąki pszennej
pół szklanki mąki kukurydzianej
łyżka mąki sojowej
mleko(możecie użyć dowolnego, u mnie mleko czekoladowe, rozcieńczyłam wodą) - do uzyskania konsystencji naleśnikowej
odrobina oleju
pół łyżki kakao
szczypta soli i proszku do pieczenia
Składniki wymieszać. Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni.
Smacznego i miłego dnia!
sobota, 23 sierpnia 2014
Brzoskwiniowy sos
Dzisiaj o brzoskwiniowym sosie. Do jego zrobienia zainspirowała mnie wczoraj cudowna, wspaniała Daria, która ma tyle pomysłów! Ale chyba nie muszę o tym pisać, bo każdy o tym wie.
Inspiracja inspiracją, ja trochę zmieniłam sposób - nie dodałam wanilii, ani żadnego słodzidła. Za to obowiązkowo cynamon! Wiecie, że ta przyprawa obniża IG? Choć ostatnio oglądałam filmik, gdzie pewien Pan opowiadał o indeksie - w skrócie twierdził, że to dla niego nie miało znaczenia, czy je produkty o małym IG, czy dużym IG. A Wy? Jakiego jesteście zdania?
Owsianka na soku brzoskwiniowym z ciepłym sosem z brzoskwiń i cynamonu, śliwkami oraz mieszanką ziarenek Euforia. Do tego obowiązkowo kawa zbożowa.
Teraz lecę sprzątać, potem zakupy, a w razie jakichkolwiek pytań - śmiało tutaj. A wieczorem Roślinna Sobota ;)
Miłego dnia!
piątek, 22 sierpnia 2014
Krem jaglany z bananem
U mnie dzisiaj słonecznie, a w miseczce jesiennie. Ale uwielbiam takie smaki. Śniadanie znowu zjadam na balkonie, chociaż dzisiaj gorąco, można to wykorzystać!
W tym miesiącu wypróbowałam tyle smakołyków, będzie o czym pisać na koniec miesiąca.
Dzisiaj na śniadanie kasza jaglana ugotowana na mleku czekoladowym mleku sojowym, zmiksowana z bananem. Podana z śliwkami, siemieniem lnianym i orzechami laskowymi. Prosto, ale za to smacznie.
A na koniec taka cząstka mnie. A tutaj możecie pytać o wszystko.
Miłego dnia, Kochani!
czwartek, 21 sierpnia 2014
Kukurydzianka na mleku sojowym
Moje śniadania zaczynają być coraz bardziej prostsze. Budzę się w okolicach 9, wykonuję poranną toaletę, schodzę do kuchni zrobić śniadanie... czyli przygotowuję się do nadchodzącego roku szkolnego.
Za oknem deszcz, więc nie posiliłam się na balkonie. Szkoda. Naprawdę szkoda. Żal mi tych wakacji, bo były udane, mimo wszystko. Ostatnie wakacje. Teraz tylko ostatnie osiem miesięcy szkoły.
Dzisiaj na śniadanie ukochana kasza kukurydziana ugotowana na mleku sojowym. Smakuje zupełnie inaczej niż na wodzie. A do tego brzoskwinia, żurawina, orzechy laskowe, kandyzowany kokos, kandyzowany aloes, mieszanka ziarenek Euforia i przepyszna czekolada z Biedronki, która jest przepyszna i w dodatku wegańska. Czasami można sobie pozwolić. ;)
Miłego dnia.
środa, 20 sierpnia 2014
Pasta słonecznikowo-marchewkowa
Za co lubię szybkie śniadania?
Za to, że gdy wracam do domu głodna jak wilk z cieplutkim bochenkiem chleba w lodówce czeka na mnie przygotowana dzień wcześniej pasta! Nie muszę się wysilać, bo wystarczy posmarować kromeczkę pastą. Oczywiście moje śniadanie nie było takie skromne, gdyż podczas przygotowań pochłonęłam dwie kanapki. Na zdjęcie załapała się tylko jedna.
Pasta pochodzi z przepisu Veggieoli. W zasadzie trochę ją zmodyfikowałam, bo nie dodałam oliwy(zapomniałam), za to w paście pojawił się pieprz cayenne.
No i znowu jem śniadanie na balkonie. To chyba jedno z lepszych śniadań w wakacje. Dzisiaj pobudka o 8, bo musiałam pojechać na badanie krwi. O takiej nieludzkiej porze nie było czasu na śniadanie, ale nadrobiłam. A w lodówce czeka wegańska Nutella i dynia.
To będzie dobry dzień!
No i chcę Wam podziękować za wiele ciepłych słów pod ostatnim postem. Czytałam je z wielkim uśmiechem. Jesteście świetni!
wtorek, 19 sierpnia 2014
Owsianko-kukurydzianka
Zbliża się jesień. Niestety. Nie ma już spania przy szeroko otwartym oknie, umierania z powodu wysokich temperatur, kąpania się w jeziorze, basenie. Jest za to zbliżające się przeziębienie!
Z okazji powrotu do domu miałam zrobić sobie na śniadanie naleśniki, ale standardowo nie wyszły, więc owsianka jak zwykle przyszła z pomocą! Wyszła rzadka, więc zagęściłam ją kaszą kukurydzianą i wyszła bardzo dobra. Do tego ukochane brzoskwinie, mus z papierówek(posypałam go cynamonem), który został po tym, jak Mama robiła przetwory, mieszanka ziarenek Euforia i orzechy laskowe. Zjedzone na balkonie.
Przez trzy dni gościłam u mojej kuzynki, więc nie pojawiła się Roślinna Sobota. Nie mam nawet jak jej nadrobić, bo nie miałam możliwości zrobienia zdjęcia. Musicie mi wybaczyć. Starałam się trzymać diety roślinnej, ale nie zawsze wychodziło. W domu zawsze jest lżej.
No i ostatnia wiadomość, oczywiście bardzo osobista. W końcu mogę odetchnąć z ulgą. Od początku wakacji aż do wczoraj codziennie budziłam się ze świadomością, że może Jej zabraknąć... Wcale nie wyolbrzymiam. Przeczytajcie, co mi się przytrafiło i jak bardzo mnie to zmieniło...
W pierwszy dzień wakacji poszła do szpitala, gdzie musieli Ją dokładnie zbadać. Oczywiście została wypisana ze szpitala ,,ze znakiem zapytania", bo lekarze nie wiedzieli, co Jej dolega, podejrzewali chłoniaka, ale nie chcieli nic robić, więc została skierowana do Centrum Onkologii, gdzie Ją przebadali. Została wypisana w dobrym stanie, ale wciąż nie było wiadomo, co Jej dolega. Lekarze kazali zgłosić się 11 sierpnia po odbiór wyników badań.
Ale od początku.
Nie było łatwo. Początki były najgorsze, wtedy, w pierwszych dniach wakacji, gdy zajmowałam się domem. Oczywiście, każdy miał swoje obowiązki. Ja prasowałam, zmywałam, sprzątałam, Tata gotował, Siostra też zajmowała się jakimiś drobiazgami. Wieczory nie były łatwe, wtedy najbardziej cisnęły mi do oczu łzy, ale powtarzałam sobie, że nie mogę płakać, bo co mi da płacz? A jak potem będzie gorzej, to co wtedy zrobię? Trzeba się wziąć w garść. Mimo wszystko bolała mnie świadomość, że leży Tam, z daleka od swojego domu, łóżka, leży na niewygodnym materacu, przykryta kocem, w ręku wenflon. Kilogramy spadały, dobry humor mnie opuszczał. Wykryto kolejne spuchnięte węzły chłonne pod pachami. Wtedy świat mi się zawalił. To koniec. Jedyne, co mi zostało to pójść do kościoła i się pomodlić. Tylko tyle byłam w stanie zrobić. Chciałam żeby moja modlitwa została wysłuchana, bo w zasadzie nigdy nie byłam dobrym katolikiem. Ten jeden jedyny raz. To właściwie tyle. Nie lubię się obnosić ze swoją wiarą, wolę zachowywać to dla siebie.
Okazało się, że te węzły nie są groźne. Po prostu takie są.
Z Tamtego miejsca przekierowano Ją do Tamtego miejsca. Leżała Tam cztery dni, wykonano różne badania i odesłano do domu. 11 sierpnia pojechałyśmy odebrać wyniki tych badań. Szpik kostny - ok, ale musieli skonsultować jeszcze jedno. Znowu stres. Kazali przyjechać wczoraj. To była kropka nad ,,i".
Jest zdrowa. To nie jest sen. Tamten zły sen się już skończył.
Kocham Cię, Mamo.
Może nie powinnam pisać takich rzeczy na blogu, ale jednak może komuś da to do myślenia. Mi dało, wiele. Wstyd się przyznać, ale zaczęłam Mamę traktować... inaczej. Zawsze byłyśmy w dobrych relacjach, ale zdarzały się gorsze dni. Teraz staram się żeby takich nie było.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




