To mój debiut.
Przyznam, że ten tydzień pod względem kulinarnym bardzo mnie zaskoczył. Najpierw pieczona owsianka, a teraz pudding chlebowy.
Dobra, to nie jest zwykły pudding. To pudding chlebowo-sernikowy! Brzmi skomplikowanie, ale jest prosty w przygotowaniu. Swoją drogą na moim blogu musicie się spodziewać prostych i minimalistycznych potraw, gdyż nie lubię skomplikowanych dań.
Może ten pudding nie wygląda apetycznie, ale przysięgam, że smakował... niebiańsko! Stąd jego nazwa. A to wszystko przez tą bezę. Wypróbujcie koniecznie. Ja będę je robić częściej, bo to fajne wykorzystanie czerstwego pieczywa, chociaż ja użyłam wczorajszej chałki, którą specjalnie kupiłam w celu zrobienia puddingu.
Składniki:
*kilka kromek pieczywa,
*jajko,
*mleko,
*odrobina miodu(możecie użyć cukru lub innego słodzidła),
*twaróg(ja użyłam chudego w kostce, wy możecie użyć dowolnego),
*żółtko,
*miód(lub inne słodzidło),
*odrobina mleka,
*łyżeczka budyniu,
*białko
Pokroić pieczywo, układamy w naczyniu wysmarowanym tłuszczem. Następnie w miseczce wymieszać jajko z miodem i mlekiem. Mieszaninę wylać na ułożone pieczywo.
W miseczce rozgnieść ser z mlekiem, dodać miód i żółtko. Dodać budyń. Wymieszać. Masę wyłożyć na ułożone pieczywo. Piec w 150* jakieś 10-15 minut.
W międzyczasie ubić białko i po upływie 10-15 minut wyłożyć je na pudding. Piec do momentu zarumienienia się pianki.
PS. Nie podaję w przepisach proporcji, gdyż wszystko zależy od Waszych upodobań. Ja biorę łyżkę miodu, a ktoś inny może wziąć aż trzy, jeśli lubi słodkie. Poza tym zazwyczaj wszystko robię metodą ,,na oko".
Smacznego!
Pamiętajcie, jutro o godzinie 9 włączacie TVP 2, jeśli nie macie zakończenia roku szkolnego. Mnie na nim nie będzie, ale nie ubolewam.
Miłego dnia!









