Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc miodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc miodowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 sierpnia 2014

#2 Miesiąc Miodowy: lipiec


 Tak. Spotykamy się już drugi raz. Mamy 2 VIII, połowa wakacji za mną. Wpis miał się pojawić wczoraj, ale nie miałam Internetów.
Dla tych, którzy nie znają Miesiąca Miodowego: zasada jest prosta - ja opisuję, co się u mnie działo, co mi smakowało i co nie smakowało oraz, co mnie oczarowało w Internetach, a Wy czytacie. I zachęcam Was do dzielenia się ciekawostkami np. w komentarzach, na maila też możecie podrzucać swoje propozycje - larandil4@gmail.com

Co się działo u Larandil?

1. Minął lipiec



Minęła połowa wakacji, a ja w zasadzie nie zrobiłam nic. Nie, nie pracowałam przez cały lipiec i uprzedzę, że to nie było bynajmniej spowodowane moim lenistwem. Moja Mama wylądowała w szpitalu i na mnie spoczęło większość Jej obowiązków. Może nie wypada pisać o tym na blogu, więc już ćśśśśś....

2. Dwa wpisy... 



 Nie byłabym sobą, gdybym o tym nie wspomniała. W lipcu pojawiły się trzy Wymądrzenia - w tym dwa, które wzbudziły... kontrowersję? Nie wiem, jak to ująć. O ile w #3 było spokojnie, to w #5 spotkała mnie wielka fala krytyki ze strony wspaniałego Anonima. Przejęłam się, wpis usunęłam, edytowałam i za kilka dni dodałam ponownie. Dlaczego o tym piszę? Mówią, że winny się tłumaczy, a więc w pewnym sensie jestem winna. W każdym razie nie powinnam pisać, że inne blogi są brzydkie, a cieszą się powodzeniem, albo że wiele blogów publikuje wpisy tylko o nowych współpracach. Każdy pisze na blogu o czym chce i to tyle z mojej strony. Z drugiej strony każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie - nie podoba mi się to, nie wchodzę tam. Nie skomentowałam konkretnych blogów. 
 Bardzo fajnie, że znalazła się osoba, która sprzeciwiła się mojemu wpisowi. Szkoda, że to tylko anonim... Mi by było wstyd na miejscu anonimowych komentatorów - sami wiecie czemu. 

3. Wariacje kulinarne z drożdżami...

pierwszy eksperyment z drożdżowymi goframi, zajadałam z serkiem naturalnym

 Przyznam się, że strasznie bałam się drożdży. Gdy widziałam Mamę siłującą się z drożdżami... 
Jednak nastały czasy, kiedy miałam kuchnię TYLKO DLA SIEBIE(możecie mi zazdrościć). Stwierdziłam, że zrobię Mamię niespodziankę i upiekę Jej coś drożdżowego. Najpierw były rogaliki, które nie pojawiły się na blogu. Były też jagodzianki. 
 Moje serce podbiły gofry drożdżowe(wszystko przez Hanię!) i nocne ciasto drożdżowe. Nie zastanawiajcie się - korzystajcie z upałów i róbcie, róbcie. Czemu nie? ;)

4. ...i wypiekami bezglutenowymi


 Nie znam się na dietach bezglutenowych, jednak byłam ciekawa, jak może smakować taki wypiek z mąką gryczaną, czy coś takiego. Wprawdzie mąki takiej nie posiadam w domu, więc po prostu zmieliłam kaszę gryczaną. Zrobiłam brzydkie muffiny, ale były bardzo smaczne. 

5. Praca nad nowym blogiem


 Chcę coś więcej. Mam nadzieję, że mi się uda. Na razie pracuję jedynie nad szablonem. Będzie prosto i minimalistycznie - tak jak lubię. No i słodko...


Rzeczy pyszne i mniej pyszne

 1. Herbata Sirocco


 Mój organizm lubi tylko wodę, kawę i herbatę. Nigdy o napojach nie pisałam, ale wpadłam na pomysł na nowy cykl na blogu. Pewnie się już domyślacie o czym będzie.
Herbata Sirocco podbiła moje serce wszystkim - opakowaniem, torebką i przede wszystkim smakiem! Mniaaammniammniam!

2. Czuję miętę


 Fajnie jest mieć własną miętę w ogródku. Ja wykorzystałam swoją właśnie w ten sposób! Woda z miętą i cytryną na upalne dni! 

3. Rooibos i wanilia


 Tą herbatę kupiłam jeszcze w kwietniu, gdy wracałam z jednego dnia praktyk(taki projekt w szkole). Po drodze wstąpiłam do Złotych Tarasów z marzeniem o dużych lodach, a wyszłam... z herbatą. Asortyment Marks&Spencer średnio mnie zachwycił, ale herbata... cudowna!

4. Ziarenka


 Ziarenka bardzo mi posmakowały. W szczególności moje serce ukradł Cynamonowy Raj. Ja dodaję je do większości moich potraw.

5. Płatki gryczane


 Z tego produkty jestem niezadowolona! Spodziewałam się fajerwerków, tańców i zabawy do białego rana po płatkach gryczanych, a tak na poważnie to... moim zdaniem są średnie. Za cenę ok. 5 zł można lepiej poszaleć.

Co oczarowało Larandil w Internetach?

 Mój ulubiony moment!

1. Savannah napisała bardzo ciekawy post o wahaniu wagi. Warto przeczytać i przestać się martwić.

2. A skoro już jesteśmy w temacie to na jednym z moich ulubionych blogów o tematyce fit pojawił się również ciekawy wpis o dietach redukcyjnych. 

3. Odkryłam uroczą stronę na Facebooku. Tyle słodkości! 

4. A tutaj podsumowanie akcji #NIEnarzekam. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich wpisów, ale z pewnością to nadrobię. Znajdziecie tam naprawdę motywujący. Mi dał do myślenia.

5. Zachwyciłam się blogiem The Sugar Hit. 

To by było w zasadzie na tyle. Mam nadzieję, że sierpień wykorzystam najlepiej jak mogę, by we wrzesień wkroczyć ze zdwojoną siłą!

PS. MOŻECIE MNIE HEJTOWAĆ LUB PYTAĆ NA ASKU. 

środa, 2 lipca 2014

#1 Miesiąc miodowy: czerwiec


 Wiem, wiem, wiem... To miał być zwykły blog śniadaniowy. Nic więcej. Wpisy miały się pojawiać nieregularnie, spontanicznie. Nic nie planowałam. A jednak blogowanie wciąga i to bardzo. Cóż... apetyt rośnie w miarę jedzenia, czy jakoś tak.

W każdym razie postanowiłam stworzyć kolejną serię postów pt. Miesiąc miodowy(wow, moja kreatywność mnie zachwyca). Początkowo miały się tu znaleźć tylko wydarzenia z minionego miesiąca, jednak stwierdziłam, że nie każdego może to interesować, więc rozbudowałam trochę bardziej serię w taki sposób, aby każdy znalazł coś dla siebie...


Co się działo u Larandil?
Trochę się pochwalę...



1. Zaczęły się wakacje! 


A to oznacza masa wolnego czasu, totalna beztroska, mnóstwo godzin spędzonych na gotowaniu! 
No dobra, kolorowo nie będzie. W wakacje będę pracować, nie planuję żadnego wyjazdu, ale i tak się cieszę, bo będę miała mnóstwo czasu żeby się pouczyć - zarówno do matury jak i pogłębiać swoją wiedzę kulinarną.

2. Wystąpiłam gościnnie w Pytaniu na Śniadanie


Niesamowite przeżycie, aczkolwiek mnóstwo stresu. To wielkie wydarzenie i w czerwcu, i w tym roku, i w moim życiu. Jednak na drugim miejscu, bo wakacje ważniejsze, a poza tym nie lubię się chwalić i wywyższać. 

3. Upiekłam owsiankę i zrobiłam swój pierwszy pudding chlebowy



Przełamałam się i zrobiłam to, co powinnam zrobić już dawno. Domownikom nie smakuje, bo mało słodkie, ale mi to nie przeszkadza. Staram się ograniczać cukier, więc mi takie rzeczy bardzo smakowały.
Nie mogłam się zdecydować, co bardziej mnie zachwyciło, więc wstawiam dwa przepisy.

4. Zaczęłam biegać


 Nie mam żadnego zdjęcia, które mogłoby się wiązać z bieganiem, więc wstawiam krajobraz, który towarzyszy mi zazwyczaj podczas biegu. Wygląda obiecująco, prawda? ;)
Jak zaczęłam? Wstałam, założyłam buty i pobiegłam. Proste.

5. Zmieniłam wygląd bloga. 


 Przyznam się, że dużo czasu poświęciłam na zrobienie szablonu. Chciałam żeby było idealnie. Jest prawie idealnie. Pewnie niedługo wprowadzę nowe zmiany(menu do wymiany, niestety). 
 Poza tym mogę świętować, bo w czerwcu wybiło ponad 5000 tysięcy wyświetleń. Nie spodziewałam się, naprawdę. To dla mnie mały sukces!


Co (nie)smakowało Larandil?
czyli cztery produkty, które mnie oczarowały i jeden, który zawiódł.


 1. Płatki kukurydziane



 Wiem, wiem. Nie należą do superfoods, ale są przepyszne. Kupiłam taką wielką paczkę i bywały dni, że zjadałam po 3 miseczki dziennie. 

2. Truskawki i porzeczki


 Czerwiec to idealny miesiąc dla truskawek. Pochłaniałam je kilogramami. 
Odkryłam również cudowne porzeczki. Nie wiedziałam, że mają takie ciekawe właściwości. Szkoda, że te z krzaczka już zniknęły...

3. Kawa z kakao



 Bardzo posmakowało mi takie połączenie. Jednak mamy lipiec, więc kawa z kakao odstawiam na bok, będę delektować się innym napojem.

4. Kefir

 Pewnie niektórzy z Was pomyślą, że nie mam o czym pisać. Mam. Piszę o kefirze, który naprawdę mnie zauroczył w tym miesiącu. Wykorzystywałam go, jak się dało - miksowałam z truskawkami, mieszałam z twarogiem i galaretką albo piłam solo. 

5. Lody Oreo

 Naprawdę się zawiodłam. Spodziewałam się czegoś lepszego. Nie będę pisać tutaj szczegółowej recenzji, napiszę krótko: nie polecam.

Co oczarowało Larandil w Internetach?

1. Robię małą, ale słuszną reklamę dobremu znajomemu. Od zawsze podziwiałam Rafała i jest on moją motywacją. Polecam poczytać Jego bloga - naprawdę warto. 

2.  W tym blogu  się zakochałam. Proste i smaczne przepisy, a do tego przepiękne zdjęcia. W szczególności polecam ten przepis. 

3. Uwielbiam bloga BLACK DRESSES, a wczoraj autorka dodała bardzo fajny wpis o bieganiu. 

4. W czerwcu odkryłam jeszcze jednego ciekawego bloga. Zajrzyjcie koniecznie.

5. Nie wszyscy wiedzą, że uwielbiam rysować i łatwo zachwycam się pięknymi ilustracjami. Może i Was zainspiruje blog Oany Befort?